Przejdź do głównej zawartości

Posty

Zagrożenia związane z dezinformacją

Rozpowszechnienie Internetu otwarło przed nami nieskończone możliwości. Najświeższe wiadomości z kraju i ze świata, nowinki naukowe i techniczne, odpowiedzi na nurtujące nas pytania - wszystko to wydaje się oddzielać od nas jedynie parę kliknięć myszki. Mnogość dostępnych dla nas informacji niewątpliwie potrafi być przytłaczająca i niejednokrotnie odnalezienie wiarygodnych źródeł i sprawdzonych informacji sprawia dużą trudność. Szczególnie młodym ludziom, którzy niestety niejednokrotnie bezkrytycznie podchodzą do odnajdywanych treści i w większości przypadków uznają je za prawdziwe.  Fot. iStock Świadczy to między innymi o sile mediów, z której bardzo często nie zdajemy sobie sprawy. To właśnie media wpływają na kształtowanie opinii oraz sytuacji społeczno-politycznej zarówno w Polsce jak i za granicą. Osiąga się to przy wykorzystaniu najróżniejszych technik manipulacyjnych, takich jak fake news, cenzura, propaganda, czy inżynieria społeczna.  Problem, choć obecny od zawsze, szczególni
Najnowsze posty

Dziennikarstwo obywatelskie - czy uratuje polskie media? [PODCAST zdezINFORMOWANI]

O dziennikarstwie obywatelskim w praktyce razem z zespołem zdezINFORMOWANI miał okazję porozmawiać członek naszego Stowarzyszenia Łukasz Trzaska. W wywiadzie możecie znaleźć odpowiedzi na pytanie czym tak właściwie jest taki rodzaj dziennikarstwa, kto może się nim zajmować i czy może ono zapobiegać dezinformacji. Dziękujemy za rozmowę i zapraszamy do wysłuchania podcastu (na YT lub w serwisie Spotify ). A jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat m.in. medialnych manipulacji, fact-checkingu oraz szukania wiarygodnych źródeł informacji serdecznie zachęcamy do sprawdzenia strony https://zdezinformowani.com/ , a także do śledzenia zdezINFORMOWANYCH w mediach społecznościowych . Rys. zdezINFORMOWANI Łukasz Trzaska Stowarzyszenie Demokracja w Praktyce

Sąd sądem...

„Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie” powiedziała Leonia Pawlak do swojego syna jadącego na rozprawę sądową równocześnie podając mu granat. Ta scena z kultowego filmu „Sami swoi” nie straciła nic ze swej aktualności. Oczywiście w rozumieniu samego podejścia do kwestii prawa i poczucia sprawiedliwości (bo zapasy drugowojennych granatów stety/niestety szybko się skończyły; ewentualnie czekają na jakiś napad mafii jak w Wilkowyjach). Świadczy o tym współczesne powiedzonko „zasady są po to, aby je łamać”. Już na pierwszy rzut oka widać, że świadomość i kultura prawna w naszym społeczeństwie nie jest powalająca. I choć mamy na to, moim zdaniem, przekonujące wytłumaczenie, którym jest doświadczanie przez dwieście lat (jak nie zabory, to dwa totalitaryzmy i dwa autorytaryzmy) prawa, które w głównej mierze tworzone było przeciw ludziom, to jednak pasowałoby coś z tą świadomością i kulturą prawną Polaków zrobić. Fot. Kadr z filmu "Sami swoi" (1967), reż. Sylwester C

Do końca świata i jeden dzień dłużej

Historia Jurka Owsiaka i fundacji WOŚP rozpoczęła się w jednej z harcerskich rozgłośni  w 1986 roku, gdzie na wywiad przyprowadził  go Wojtek Waglewski. To tam Jurek pojawił się z zalążkiem całego pomysłu. Kilka tygodni później narodził się pomysł ufundowania placu zabaw z dochodu ze sprzedanych kaset z muzyką. Kasetę nazwano Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Zebrane fundusze były bardzo marne i podobno był to jeden z niewielu  pomysłów Owsiaka, który nie wypalił. Następnym krokiem była praca w Programie III Polskiego Radia. Prowadził tam audycję Brum. Właśnie podczas jego pracy w radiu, cały pomysł się ukształtował. Po jakimś czasie Maciej Domański - dyrektor TVP 2 zadzwonił do Jurka z propozycją programu. Program nazywał się "Róbta co chceta". Ten frazes można dzisiaj uznać za legendarny, bo w końcu jest cały czas w użyciu, mimo iż sam program był kręcony w latach 90-tych. Sam program miał charakter komediowy i wydaje mi się, że można by go porównać do Monty Pythona. To

„Nowe Młodzieżowe Rady” (artykuł polemiczny)

8 stycznia 2021 roku Adam Goleński na łamach młodzieżowego portalu publicystycznego „Kongresy” opublikował artykuł, pt. „Nowe Młodzieżowe Rady” [1] . Autor przedstawia w nim swoje pochwalne stanowisko, na temat rządowego projektu ustawy [2] nowelizującego trzy ustawy samorządowe, w zakresie w jakim normują i będą normować działalność tzw. młodzieżowych rad przy organach stanowiących jednostek samorządu terytorialnego. W założeniu przedstawiony projekt ustawy nowelizuje art. 5b ustawy o samorządzie gminnym (dalej: u. s. g.) który w sposób ogólny reguluje funkcjonowanie młodzieżowej rady gminy oraz wprowadza analogiczne regulacje do ustaw o samorządzie powiatowym i wojewódzkim. Autor artykułu w sposób pobieżny zestawia aktualnie obowiązujące przepisy z treścią projektu ustawy, formułując błędne – zarówno merytorycznie, jak i metodologicznie – wnioski. Niniejsza polemika ma na celu wskazać cztery błędne – w mojej ocenie – tezy autora, pozostawiając poza analizą: zastosowaną narrację, kon

Postanowienia noworoczne

Wraz z odejściem nieszczęsnego 2020 roku, chcemy aby kolejny był lepszy. Pod tą presją najczęściej powstają postanowienia noworoczne. Oczywiście czasami mówimy o nich z przyzwyczajenia czy tradycji, albo ustalamy je tylko dlatego bo inni też to robią. Presja zmieniania swojego życia pod wpływem daty bywa zgubna i według badań psychologicznych, tylko 19% osób jest w stanie ich dotrzymać. Ale czy tak musi być? Ludzie najczęściej obwiniają swoją “słabą silną wolę”, lecz najczęściej to nie z tego powodu nie udaje nam się ich dotrzymać. Można to łatwo pokazać na popularnym przykładzie chęci schudnięcia. Najczęściej zakładamy sobie taki cel nie ze względu na nasze chęci, lecz np ze względu na obecny kult szczupłej sylwetki. Często stawiamy sobie również cele ze względu na innych. Zmartwieni rodzice mówią żebyśmy rzucili palenie. Wiemy, że jest to dla naszego zdrowia i dobra, lecz tak naprawdę nie czujemy wewnętrznej potrzeby walki z nałogiem. Dopóki cel nie jest naszą wewnętrzną i indywidual

Odkryte pragnienia

Dwie Górki na północy Krakowa łączy 15 minut w autobusach. Kwadrans to niewiele. Zakupy w osiedlowym sklepie, krótki spacer z psem, czy też poranna kawa. Problem pojawia się jednak, gdy proste zakupy zamieniają się w lidlowy haul, naszemu psu zrywa się smycz a niemowlę z uśmiechem strąca ze stołu filiżankę. Raz w roku, no może dwa – każdemu może się zdarzyć. A co powiedzielibyście na tego typu „jazdy” od poniedziałku do piątku przed wyjściem do pracy, do szkoły, na uczelnię? Z Krowodrzy Górki na Górkę Narodową, zgodnie z rozkładem MPK, jedzie się 15 minut. Koszt: 3,40 zł. Przeciętny mieszkaniec Krakowa z reguły za tę wycieczkę zapłaci jednak nieco więcej. Bilet dwudziestominutowy kasują bowiem bezlitosne korki. Zdarzało się, że taka podróż mogła i trwać godzinę – tyle, co bieganie za niesfornym psem po lesie. Tylko, że w przypadku biegania za psem – taki jogging służy naszemu zdrowiu. W przeciwieństwie do bezczynnego przebywania w zatęchłym autobusie. Fot. Katarzyna Pliżga – Boże święt