Przejdź do głównej zawartości

Posty

Chciałem tylko pojeździć motorowerem, a zostałem skrybą

Felieton dostępny jest również w wersji audio w serwisie YT i Soundcloud . Serdecznie zachęcamy do wysłuchania.  Wiem, że nikt nie pytał, ale ostatnio trochę nie idzie mi ze zdawaniem prawa jazdy. Trochę bardzo. Do tego stopnia, że w swojej desperacji, zachciało mi się aż pomyśleć o motorowerze. Ostatecznie takim skuterkiem też można po mieście całkiem sensownie pośmigać, do tego jest tani, zgrabny, poręczny oraz podobno modny i hipsterski. Idealny dla mnie. Kartę rowerową kiedyś w podstawówce zrobiłem, rowerem czasami jeżdżę to i motorowerem dam radę. W sumie zawsze wydawało mi się, że motorower to właściwie po prostu taki rower na sterydach i może nim jeździć każdy bez specjalnych uprawnień. Żeby nie było, robię jednak jeszcze szybki research w Internecie, bo wydawać to się mogą ludziom różne rzeczy np. że ocieplenie klimatu nie istnieje, klasa średnia zaczyna się od 4 tys. zł brutto, a Konfederacja to merytoryczna opozycja.   Kadr z filmu Asterix i Obelix: Misja Kleopatra (2002), r
Najnowsze posty

Spis bałamutnictw

Felieton dostępny jest również w wersji audio w serwisie YT i Soundcloud . Serdecznie zachęcamy do wysłuchania.  ~bałamutny 1. «wprowadzający w błąd» 2. daw. «zalotny, uwodzicielski» Ostatnio słyszałem, że storytelling w tekstach publicystycznych to potęga. Dlatego - let me tell you a story . Wyobraźcie sobie taką sytuację: macie 9 lat, jesteście z mamą w osiedlowym markecie i bardzo chcecie kupić sobie paczkę czekoladowych Michałków. Marzycie wprost o czekoladowych Michałkach, takim najszczerszym, ujmująco prostym dziecięcym pragnieniem. Troskliwa mama odpowiada jednak, że mowy nie ma, bo od czekolady zęby się psują i wychodzą pryszcze, wszystko to jest niedobre, chemiczne i za drogie, a poza tym nie zasłużyliście, bo za te ostatnią dwóję z przyrki powinniście dostać szlaban na słodycze. A już tak w ogóle to mamy lepszy deser w domu. A, no i jak będziesz dorosły to sobie będziesz kupował co będziesz chciał.  Fot. Shutterstock Tak oto marzenia o Michałkach wzięły w łeb. Przykra sprawa

Zagrożenia związane z dezinformacją

Rozpowszechnienie Internetu otwarło przed nami nieskończone możliwości. Najświeższe wiadomości z kraju i ze świata, nowinki naukowe i techniczne, odpowiedzi na nurtujące nas pytania - wszystko to wydaje się oddzielać od nas jedynie parę kliknięć myszki. Mnogość dostępnych dla nas informacji niewątpliwie potrafi być przytłaczająca i niejednokrotnie odnalezienie wiarygodnych źródeł i sprawdzonych informacji sprawia dużą trudność. Szczególnie młodym ludziom, którzy niestety niejednokrotnie bezkrytycznie podchodzą do odnajdywanych treści i w większości przypadków uznają je za prawdziwe.  Fot. iStock Świadczy to między innymi o sile mediów, z której bardzo często nie zdajemy sobie sprawy. To właśnie media wpływają na kształtowanie opinii oraz sytuacji społeczno-politycznej zarówno w Polsce jak i za granicą. Osiąga się to przy wykorzystaniu najróżniejszych technik manipulacyjnych, takich jak fake news, cenzura, propaganda, czy inżynieria społeczna.  Problem, choć obecny od zawsze, szczególni

Dziennikarstwo obywatelskie - czy uratuje polskie media? [PODCAST zdezINFORMOWANI]

O dziennikarstwie obywatelskim w praktyce razem z zespołem zdezINFORMOWANI miał okazję porozmawiać członek naszego Stowarzyszenia Łukasz Trzaska. W wywiadzie możecie znaleźć odpowiedzi na pytanie czym tak właściwie jest taki rodzaj dziennikarstwa, kto może się nim zajmować i czy może ono zapobiegać dezinformacji. Dziękujemy za rozmowę i zapraszamy do wysłuchania podcastu (na YT lub w serwisie Spotify ). A jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat m.in. medialnych manipulacji, fact-checkingu oraz szukania wiarygodnych źródeł informacji serdecznie zachęcamy do sprawdzenia strony https://zdezinformowani.com/ , a także do śledzenia zdezINFORMOWANYCH w mediach społecznościowych . Rys. zdezINFORMOWANI Łukasz Trzaska Stowarzyszenie Demokracja w Praktyce

Sąd sądem...

„Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie” powiedziała Leonia Pawlak do swojego syna jadącego na rozprawę sądową równocześnie podając mu granat. Ta scena z kultowego filmu „Sami swoi” nie straciła nic ze swej aktualności. Oczywiście w rozumieniu samego podejścia do kwestii prawa i poczucia sprawiedliwości (bo zapasy drugowojennych granatów stety/niestety szybko się skończyły; ewentualnie czekają na jakiś napad mafii jak w Wilkowyjach). Świadczy o tym współczesne powiedzonko „zasady są po to, aby je łamać”. Już na pierwszy rzut oka widać, że świadomość i kultura prawna w naszym społeczeństwie nie jest powalająca. I choć mamy na to, moim zdaniem, przekonujące wytłumaczenie, którym jest doświadczanie przez dwieście lat (jak nie zabory, to dwa totalitaryzmy i dwa autorytaryzmy) prawa, które w głównej mierze tworzone było przeciw ludziom, to jednak pasowałoby coś z tą świadomością i kulturą prawną Polaków zrobić. Fot. Kadr z filmu "Sami swoi" (1967), reż. Sylwester C

Do końca świata i jeden dzień dłużej

Historia Jurka Owsiaka i fundacji WOŚP rozpoczęła się w jednej z harcerskich rozgłośni  w 1986 roku, gdzie na wywiad przyprowadził  go Wojtek Waglewski. To tam Jurek pojawił się z zalążkiem całego pomysłu. Kilka tygodni później narodził się pomysł ufundowania placu zabaw z dochodu ze sprzedanych kaset z muzyką. Kasetę nazwano Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Zebrane fundusze były bardzo marne i podobno był to jeden z niewielu  pomysłów Owsiaka, który nie wypalił. Następnym krokiem była praca w Programie III Polskiego Radia. Prowadził tam audycję Brum. Właśnie podczas jego pracy w radiu, cały pomysł się ukształtował. Po jakimś czasie Maciej Domański - dyrektor TVP 2 zadzwonił do Jurka z propozycją programu. Program nazywał się "Róbta co chceta". Ten frazes można dzisiaj uznać za legendarny, bo w końcu jest cały czas w użyciu, mimo iż sam program był kręcony w latach 90-tych. Sam program miał charakter komediowy i wydaje mi się, że można by go porównać do Monty Pythona. To

„Nowe Młodzieżowe Rady” (artykuł polemiczny)

8 stycznia 2021 roku Adam Goleński na łamach młodzieżowego portalu publicystycznego „Kongresy” opublikował artykuł, pt. „Nowe Młodzieżowe Rady” [1] . Autor przedstawia w nim swoje pochwalne stanowisko, na temat rządowego projektu ustawy [2] nowelizującego trzy ustawy samorządowe, w zakresie w jakim normują i będą normować działalność tzw. młodzieżowych rad przy organach stanowiących jednostek samorządu terytorialnego. W założeniu przedstawiony projekt ustawy nowelizuje art. 5b ustawy o samorządzie gminnym (dalej: u. s. g.) który w sposób ogólny reguluje funkcjonowanie młodzieżowej rady gminy oraz wprowadza analogiczne regulacje do ustaw o samorządzie powiatowym i wojewódzkim. Autor artykułu w sposób pobieżny zestawia aktualnie obowiązujące przepisy z treścią projektu ustawy, formułując błędne – zarówno merytorycznie, jak i metodologicznie – wnioski. Niniejsza polemika ma na celu wskazać cztery błędne – w mojej ocenie – tezy autora, pozostawiając poza analizą: zastosowaną narrację, kon