Przejdź do głównej zawartości

Posty

„Nowe Młodzieżowe Rady” (artykuł polemiczny)

8 stycznia 2021 roku Adam Goleński na łamach młodzieżowego portalu publicystycznego „Kongresy” opublikował artykuł, pt. „Nowe Młodzieżowe Rady” [1] . Autor przedstawia w nim swoje pochwalne stanowisko, na temat rządowego projektu ustawy [2] nowelizującego trzy ustawy samorządowe, w zakresie w jakim normują i będą normować działalność tzw. młodzieżowych rad przy organach stanowiących jednostek samorządu terytorialnego. W założeniu przedstawiony projekt ustawy nowelizuje art. 5b ustawy o samorządzie gminnym (dalej: u. s. g.) który w sposób ogólny reguluje funkcjonowanie młodzieżowej rady gminy oraz wprowadza analogiczne regulacje do ustaw o samorządzie powiatowym i wojewódzkim. Autor artykułu w sposób pobieżny zestawia aktualnie obowiązujące przepisy z treścią projektu ustawy, formułując błędne – zarówno merytorycznie, jak i metodologicznie – wnioski. Niniejsza polemika ma na celu wskazać cztery błędne – w mojej ocenie – tezy autora, pozostawiając poza analizą: zastosowaną narrację, kon
Najnowsze posty

Postanowienia noworoczne

Wraz z odejściem nieszczęsnego 2020 roku, chcemy aby kolejny był lepszy. Pod tą presją najczęściej powstają postanowienia noworoczne. Oczywiście czasami mówimy o nich z przyzwyczajenia czy tradycji, albo ustalamy je tylko dlatego bo inni też to robią. Presja zmieniania swojego życia pod wpływem daty bywa zgubna i według badań psychologicznych, tylko 19% osób jest w stanie ich dotrzymać. Ale czy tak musi być? Ludzie najczęściej obwiniają swoją “słabą silną wolę”, lecz najczęściej to nie z tego powodu nie udaje nam się ich dotrzymać. Można to łatwo pokazać na popularnym przykładzie chęci schudnięcia. Najczęściej zakładamy sobie taki cel nie ze względu na nasze chęci, lecz np ze względu na obecny kult szczupłej sylwetki. Często stawiamy sobie również cele ze względu na innych. Zmartwieni rodzice mówią żebyśmy rzucili palenie. Wiemy, że jest to dla naszego zdrowia i dobra, lecz tak naprawdę nie czujemy wewnętrznej potrzeby walki z nałogiem. Dopóki cel nie jest naszą wewnętrzną i indywidual

Odkryte pragnienia

Dwie Górki na północy Krakowa łączy 15 minut w autobusach. Kwadrans to niewiele. Zakupy w osiedlowym sklepie, krótki spacer z psem, czy też poranna kawa. Problem pojawia się jednak, gdy proste zakupy zamieniają się w lidlowy haul, naszemu psu zrywa się smycz a niemowlę z uśmiechem strąca ze stołu filiżankę. Raz w roku, no może dwa – każdemu może się zdarzyć. A co powiedzielibyście na tego typu „jazdy” od poniedziałku do piątku przed wyjściem do pracy, do szkoły, na uczelnię? Z Krowodrzy Górki na Górkę Narodową, zgodnie z rozkładem MPK, jedzie się 15 minut. Koszt: 3,40 zł. Przeciętny mieszkaniec Krakowa z reguły za tę wycieczkę zapłaci jednak nieco więcej. Bilet dwudziestominutowy kasują bowiem bezlitosne korki. Zdarzało się, że taka podróż mogła i trwać godzinę – tyle, co bieganie za niesfornym psem po lesie. Tylko, że w przypadku biegania za psem – taki jogging służy naszemu zdrowiu. W przeciwieństwie do bezczynnego przebywania w zatęchłym autobusie. Fot. Katarzyna Pliżga – Boże święt

Osiemnaście donic

Ludzie piszą w komentarzach na facebookowych grupach nowohuckich, że to była kultowa  kawiarnia. W 2016 r. dwa panowie – artysta plastyk i ekonomista próbowali ją reaktywować – ale  się nie udało. W książce Katarzyny Kobylarczyk Kobiety Nowej Huty mój tata wspomina pobyt w  kawiarni – miał wtedy pięć lat i poszedł z tatą na niedzielny spacer:   -„Ciocia stała za kontuarem. Dostałem gałki lodów ściśnięte pomiędzy waflami, trzeba było jeść  szybko, żeby nie ciekły po rękach”. Fot. Zofia Karnasiewicz Dziś, na os. Szkolnym 35 nie ma ulubionej Mozaiki . Jest szara przestrzeń, z murków sypie się 70-  letni tynk, schody wyglądają, jakby ktoś je próbował ponadgryzać. Wystarczy chwilę  poobserwować teren, między 11.00 a 13.00 odbywa się tu wzmożone pielgrzymowanie starszych  ludzi zmierzających po obiady wydawane przy okienku z napisem Tylko na wynos . Pandemia  spowodowała, że obiady można dostać albo w pojemniku, menażce lub trojakach. Dawniej, przed  pierwszym lockdownem stołowali się tu se

Pandemia smutnych twarzy

Włochy i Hiszpania są jednymi z najczęściej wybieranych kierunków podróży wakacyjnych  i trudno się temu dziwić. Każdy kto miał okazję tam być, na długo zapamięta malownicze plaże,  zapierające dech w piersiach krajobrazy górskie, a także wyśmienitą kuchnię, której tak trudno się  oprzeć. Jednak według mnie jest coś jeszcze, coś bardziej nieuchwytnego, co sprawia, że chcemy  tam wracać. Pamiętam, że w trakcie mojego pierwszego pobytu w tych krajach, największe  wrażenie zrobił na mnie sposób bycia tamtejszej ludności. Wiecznie uśmiechnięci i zadowoleni,  witający się z co drugim człowiekiem na ulicy. Niestety zupełnie inny widok czeka nas na ulicach  polskich miast. W końcu nie bez przyczyny jesteśmy uznawani za jeden z najbardziej ponurych  państw Europy. Smutni, patrzący w ziemię (lub telefon) obywatele naszego kraju, często nawet nie  podniosą wzroku na mijaną osobę, a o uśmiechu nie wspomnę. Dlatego nie należy się dziwić, że z  taką niechęcią wracamy po wypoczynku do pracy lub szko

Halloween? Chwila, to nielegalne

Wiecie, że w tym roku Halloween po raz pierwszy od 72 lat wypadł w piątek trzynastego. No dobra, głupi żart, przepraszam. Ale, a propos Halloween - śpieszmy się kochać to piękne święto, bo tak prędko odchodzi. I już za niedługo będzie nielegalne. Nie tak dawno temu można było przecież usłyszeć elektryzującego newsa o tym, że Sejm zajmie się projektem ustawy zakazującej Halloween. Proponowany zapis w ustawie brzmiał ni mniej ni więcej tylko tak: „kto w dniu 31 października danego roku kalendarzowego przebiera się za straszną postać, w szczególności za kościotrupa, czarownicę, wampira, diabła lub inną kojarzącą się z piekłem istotę, podlega karze ograniczenia wolności lub aresztu na okres nie krótszy od 15 dni”. Straszne rzeczy. Dosłownie i w przenośni. Co oni powymyślali? Czym to ten Sejm się znowu zajmuje? Komu przeszkadza „cukierek albo psikus”? Za chwilę to już wszystkiego zakażą – odezwały się wzburzone głosy czytające tylko same nagłówki. Na szczęście, jak to zwykle bywa medialna p

Minister z tatuażem

Miesiąc temu w Nowej Zelandii odbyły się wybory parlamentarne. Zbiegając się w czasie z wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych nie spotkały się z szerszym zainteresowaniem. Nie pomogła nawet tradycyjna maskotka “Orange Guy”. Tymczasem, wyniki tych wyborów zdecydowanie zasługują na uwagę.      Wybory w Nowej Zelandii odbywają się co trzy lata, w przedostatnią sobotę września. Tylko dwa razy w historii odbyły się w innym terminie - w 2011 roku, kiedy nowozelandczycy byli gospodarzami Mistrzostw Świata w rugby oraz w 2020 roku, z powodu  pandemii koronawirusa. Wybory odbywają się w systemie mieszanej ordynacji proporcjonalnej - wyborcy oddają dwa głosy. Pierwszym wybierają osobę z jednomandatowego okręgu wyborczego, natomiast drugim głosują na listę partyjną, na której mogą wybrać konkretnego kandydata.  fot. BBC      Wracając do tegorocznych wyborów. Ugrupowanie dotychczasowej premier Jacindy Ardern, po raz pierwszy od 1996 roku zdobyło aż 49,1% głosów [1] . Zarówno nowy skła